Święty Stanisław od Jezusa i Maryi Papczyński
English Polski Deutsch Español Françias Italiano Português


11/07/2007

Boży uparciuch –
rozmowa z o. Janem Rokoszem MIC
o Słudze Bożym Stanisławie Papczyńskim

 

16 września w Licheniu kard. Tarcisio Bertone beatyfikuje założyciela księży marianów, o. Stanisława Papczyńskiego. O główne linie jego duchowości zapytaliśmy przełożonego generalnego zgromadzenia, o. Jana Rokosza MIC:

Są to dwa zasadnicze elementy: Niepokalane Poczęcie i modlitwa za zmarłych. Dotykają one dwóch węzłowych, skrajnych punktów życia człowieka, w których zdani jesteśmy wyłącznie na łaskę Boga: moment poczęcia i moment osiągnięcia pełni dojrzałości; chodzi o chwilę, kiedy człowiek jakby wynurza się z łaski Boga (poczęcie) i moment, w którym w łaskę Boga ma być zanurzony na zawsze (śmierć). Te momenty w życiu każdego człowieka są dzisiaj szczególnie mocno atakowane przez szatana; w tych dwóch momentach człowiek też wydaje się być najbardziej kuszony. W tych momentach świat dzisiaj się pogubił. Dlatego Ojciec Papczyński jest świętym szczególnie aktualnym na dzisiejsze czasy.


Co w tym człowieku może pociągać dzisiaj współczesnego człowieka?

Są to przede wszystkim dwie prawdy wcześniej wspomniane, które są dla niego charakterystyczne, a dla których był gotów oddać życie: Niepokalane Poczęcie Matki Bożej i modlitwa za zmarłych

Niepokalane Poczęcie oznacza, że miłość Boga jest większa i potężniejsza od sił zła i ludzkiego grzechu. Wydaje się, że dzisiaj istnieje szczególnie pilna potrzeba, by żyć tą prawdą i ją głosić. Dzisiaj bowiem niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że zło w wielu swoich przejawach odnosi triumf i staje się wszechobecne. Wobec zła wielu ludzi, także chrześcijan, traci nadzieję i wątpi w to, czy w ogóle jest sens żyć według wartości ewangelicznych. Prawda o Niepokalanym Poczęciu jest mocnym znakiem tego, że panowanie grzechu nigdy nie było i nie jest całkowite, a w Jezusie Chrystusie zło już zostało pokonane, zaś ostatnie słowo w historii świata będzie należało do miłości Boga.

Modlitwa za zmarłych. O. Papczyński w ekstazie doświadczył cierpienia, jakiego doznają dusze czyśćcowe. Dlatego z wielką gorliwością modlił się za zmarłych i innych do tego zachęcał. Czy i pod tym względem jego charyzmat nie zachowuje swej aktualności? Jednym z najpoważniejszych problemów naszych czasów jest utrata duchowego sensu ludzkiego umierania. Śmierć jest zwieńczeniem całego ludzkiego życia oraz momentem ostatecznego spotkania z Bogiem. Dlatego jest to wydarzenie, do którego trzeba się przygotować. Każdy człowiek przechodzi przez bramę śmierci do nowego życia indywidualnie, ale to nie znaczy, że całkowicie samotnie. Modlitwa za umierających i za zmarłych jest ogromną pomocą, choć oczywiście nie możemy bezpośrednio widzieć jej skuteczności. Dla chrześcijanina podstawowym wyrazem pamięci o zmarłych modlitwa, a także ofiara Mszy i praktyka odpustów, ofiarowanych za zmarłych. Za modlitwą za zmarłych stoi wiara, że ostatecznym miejscem przeznaczenia człowieka jest niebo. O. Papczyński uczy nas żyć w perspektywie śmierci rozumianej jako miejsce ostatecznego spotkania z Bogiem, jako wejście w pełnię życia wiecznego. Tylko ten człowiek umie w pełni przeżywać swoje życie i cieszyć się nim, który akceptuje taką perspektywę śmierci i podchodzi do niej bez lęku.


Kim dla Ojca jest o. Papczyński?

O. Stanisław, jako założyciel mojej wspólnoty, jest dla mnie przede wszystkim duchowym ojcem i właśnie dlatego kimś wyjątkowym. Jest wielu świętych bardziej znanych, autorów wybitnych dzieł teologicznych i duchowych, ale właściwie z żadnym innym świętym nie mam takiej osobistej relacji jak z nim. Wcale nie było tak od początku. Choć urodziłem się niedaleko Podegrodzia, potem wstąpiłem do Zgromadzenia Marianów, przeżyłem nowicjat i seminarium, tak naprawdę ta postać pozostawała dla mnie nieznana i dlatego do mnie nie przemawiała, była odległa. Tak było do czasu, kiedy już jako kapłan pewnego razu, modląc się przy grobie Ojca Założyciela, odczułem w sposób bardzo konkretny duchowa bliskość z tą osobą. Od tego czasu zacząłem bliżej poznawać tę postać, jej drogę wiary, teksty a nade wszystko zacząłem się modlić za jego wstawiennictwem w sprawach mojego życia duchowego a zwłaszcza mojej pracy dla Zgromadzenia. Im bliżej poznawałem tę postać uświadamiałem sobie, jak wielki jest to mistrz życia duchowego. Tę postać nieustannie odkrywam. W ostatnim czasie szczególnie brzmią w moim umyśle i sercu słowa jego testamentu skierowane do marianów: „byście jednak nie stali bezczynnie w Winnicy Pańskiej, na miarę waszych sił macie szerzyć cześć Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Bogurodzicy Dziewicy oraz z największym wysiłkiem, pobożnością i zapałem wspomagać dusze wiernych zmarłych”.

W 1999 r., podczas osobistego spotkania z Janem Pawłem II podziękowałem Ojcu Świętemu za to, że podczas pobytu w Starym Sączu wspomniał o założycielu marianów, o. Papczyńskim. Powiedziałem też, że my marianie bardzo pragniemy jego beatyfikacji i gorąco się o nią modlimy. Wtedy Ojciec Święty z pewnym wyrzutem spojrzał na mnie i odpowiedział: to dobrze, że się modlicie, ale jeszcze róbcie coś, aby wasz założyciel był lepiej znany… Potraktowałem to jako zadanie zlecone nam przez Ojca Świętego. Dwa lata później wydarzył się cud za przyczyną o. Stanislawa, który otworzył drogę do jego beatyfikacji.


W jakiej mierze beatyfikacja Ojca Założyciela stanie się początkiem odnowy Marianów, jakimś nowym impulsem…?

Nie możemy się łudzić, że beatyfikacja naszego Założyciela automatycznie przyniesie odnowę naszego życia. Sam akt beatyfikacji niczego automatycznie nie dokona. Jestem jednak przekonany, że dla nas marianów, beatyfikacja Założyciela, na którą czekaliśmy ponad 300 lat, stanie się impulsem do odnowy naszego życia. Właściwie przygotowania do beatyfikacji już przynoszą pozytywne owoce w naszym życiu. Beatyfikacja Założyciela zbiega się z setną rocznicą reformy naszego Zgromadzenia, której dokonał bł. Jerzy Matulewicz. Tak więc beatyfikacja Założyciela jest dla nas mobilizacją, abyśmy sto lat po reformie Zgromadzenia, raz jeszcze sięgnęli do naszych początków i abyśmy w oparciu o źródła, które do tej pory były dość mało znane, przestudiowali pierwotny charyzmat, jaki zostawił nam o. Papczyński, aby potem każdy marianin odkrył go w sobie i przyjął za własny. Założycielski charyzmat o. Papczyńskiego w każdym marianinie ma swój specyficzny „koloryt”. Odkrycie go w sobie i ożywienie umocni w nas tożsamość mariańską i zakonną. To z kolei będzie źródłem radości z powołania i motorem ewangelizacji. Dzięki takiej refleksji zobaczymy na ile jako wspólnota i każdy indywidualnie, jesteśmy naprawdę wierni naszemu pierwotnemu charyzmatowi: które elementy zostały zagubione, osłabione, a może nigdy niezauważone.

Jest jeszcze jeden aspekt związany z beatyfikacją, który, jak ufam, wniesie nowy powiew Ducha. Fakt, że Zgromadzenie czekało na beatyfikację Założyciela ponad 300 lat, spowodowało, iż nie brak było takich, którzy zaczęli wątpić w jego świętość, a w konsekwencji, trzeba to szczerze przyznać, była to postać dość mało znana, nawet w samym Zgromadzeniu. Perspektywa rychłej beatyfikacji i gruntowniejsze studia nad osobą o. Papczyńskiego i jego drogą wiary sprawiają, iż na nowo odkrywamy naszego Założyciela, wsłuchujemy się w to, co sam do nas mówi, zachwycamy się jego świętością, aktualnością, oryginalnością. A w konsekwencji odkrywamy go jako duchowego Ojca, który jest dla nas przewodnikiem, orędownikiem. Kiedy śledzimy naszą historię widzimy, że zawsze wtedy, kiedy marianie zwracali się do Założyciela, doświadczali Bożego błogosławieństwa i się rozwijali. Ufam, że także będzie tak teraz. O to się modlę.


Na ile zadania duszpasterskie podejmowane przez marianów wypływają z nauczania o. Papczyńskiego?

Nasze Zgromadzenie z góry nie wyklucza żadnego dzieła, aby realizować naszą misję. Dlatego zakres prac, jakie prowadzimy jest bardzo szeroki i wynika z potrzeb Kościoła danego kraju i naszych możliwości. Dążymy do tego, aby to co robimy, a jeszcze bardziej w jaki sposób to robimy, było wyrazem naszej duchowości i charyzmatu przekazanego nam z natchnienia Bożego przez naszego Założyciela, a także naszego Odnowiciela. Z inspiracji o. Papczyńskiego są podejmowane przez naszych współbraci studia z mariologii, co owocuje w pracy naukowej i popularyzatorskiej w apostolacie maryjnym; znajduje to szczególny wyraz w działalności Centrum Formacji Maryjnej w Licheniu. Z bezpośredniej inspiracji o. Papczyńskiego zainicjowaliśmy hospicjum domowe dla nieuleczalnie chorych w Warszawie. Teraz, jako znak wdzięczności za beatyfikację, marianie w Polsce chcą uruchomić hospicjum stacjonarne dla nieuleczalnie chorych przy sanktuarium Matki Bożej w Licheniu. Z charyzmatem o. Papczyńskiego związanych jest wiele sanktuariów maryjnych, które prowadzimy. W końcu z kultu Niepokalanego Poczęcia, które jest najpełniejszym znakiem i owocem Bożego Miłosierdzia, wypływa apostolat Bożego Miłosierdzia, jaki marianie prowadzą w wielu krajach na świecie. W rzeczywistości nasze Zgromadzenie było pierwszym, które poza Polską szerzyło kult Miłosierdzia Bożego wg form objawionych przez Pana Jezusa s. Faustynie.


Ma Ojciec okazję zaprosić naszych słuchaczy na uroczystość beatyfikacji.

Chętnie wykorzystam tę okazję, aby w imieniu Zgromadzenia Księży Marianów zaprosić na uroczystość beatyfikacji, Czcigodnego Sługi Bożego Ojca Stanisława Papczyńskiego, wszystkich słuchaczy Radia Watykańskiego oraz innych rozgłośni radiowych. Zapraszam wszystkich czcicieli Ojca Stanisława oraz osoby związane ze Zgromadzeniem Marianów, wiernych powierzonych naszej trosce duszpasterskiej, naszych świeckich współpracowników, w szczególności członków Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich, Duchową Rodzinę Mariańską skupioną wokół Lichenia, członków Bractwa Niepokalanego Poczęcia, naszych świeckich współpracowników ze świata biznesu i polityki zrzeszonych w Mariańskim Komitecie Gospodarczym oraz tych wszystkich, którzy poszukują Boga w swoim życiu.

Rozm. Beata Zajączkowska